Dzieje budowlane i architektura Pułtuskiej Kolegiaty

Artur K. F. Wołosz

Kolegiata i kapituła kolegiacka

Północną pierzeję długiego pułtuskiego rynku zamyka monumentalna bazylika kolegiacka. Od pięciu i pół stulecia jest to druga w hierarchii ? po płockiej katedralnej ? świątynia w diecezji płockiej. Jej ranga  była zawsze tak wysoka, że od wieków znajdowali w niej miejsca ostatniego spoczynku nie tylko szlachetni możni, miejscowe duchowieństwo i najbogatsze pułtuskie mieszczaństwo, ale także niektórzy rządcy diecezji ? biskupi ordynariusze płoccy: Paweł Giżycki (
=  1463), książę mazowiecki Kazimierz (=  1480), Rafał Leszczyński (=  1527), Andrzej Noskowski  (=  1567), Ludwik Bartłomiej Załuski (=  1721), Józef Eustachy Szembek (=  1758) i Hieronim Antoni Szeptycki (=  1773). Dokonały jej, podobnie jak całego miasta, powtarzające się kataklizmy: pożary (w 1613 i 1878 roku), powodzie (w 1786, 1857, 1887, 1985 i 1979 roku), w końcu najokrutniejszy niszczyciel ? czas. Zawsze się ? sprawą mieszkańców i ich pasterzy ? ze zgliszcz i błota podnosiła. I trwa. Dając świadectwo wiary i przechowując w swym chłodnym wnętrzu perełki polskiej sztuki religijnej.  
Pułtuska kolegiata ma z pewnością szczęście do badań historycznych. Pomimo całej złożoności architektonicznej i przebogatego wyposażenia, jest to obecnie najlepiej i najwszechstronniej poznany kościół spośród kilku zachowanych do dzisiaj w nadnarwiańskim grodzie ? dawniej rezydencji biskupiej i siedzibie archidiakona.  
Szczęśliwie od początku XX wieku zainteresowali się świątynią profesjonalni historycy. Oprócz wydawców źródeł niewątpliwie już od kilku dekad prym w badaniach wiodą historycy Kościoła oraz prawnicy ? kanoniści, skupiając uwagę na zagadnieniach prawno ? ustrojowych egzystującej tutaj najpóźniej od 1444 roku kolegiackiej kapituły. Daleko mniejsze zainteresowanie dotyczyło dotąd instytucji biskupów sufraganów pułtuskich i działających w latach 1443 - 1818 miejscowych archidiakonów. Kolegiata budziła i budzi także zaciekawienie badawcze jako miejsce kultu, szczególnie św. Stanisława Kostki i NPMarii.
Kwintesencją licznych opracowań dziewiętnastowiecznych starożytników, wzmiankujących w lakonicznych opracowaniach co najwyżej kilka podstawowych dat i co celniejszy ? ich zdaniem ? pomników artystycznych, może być taka charakterystyka kolegiaty skreślona piórem Franciszka Maksymiliana Sobieszczańskiego: ?Pod względem zewnętrznej budowy swojej, gmach ten na małą zasługuje uwagę, za to jednak wnętrze jego a zwłaszcza przyozdabiające go szczegóły rzeźbiarskie są dość ciekawe. Sama architektura wnętrza jego jest tak dziwaczną że trudno jest jej epokę oznaczyć. Sklepienie bowiem na głównej nawie jest beczkowe a ozdoby na niém wypukło wyrobione w kształcie kółek, częścią foremnych częścią nieforemnych i linijami prostemi ze sobą powiązanych. Coś podobnego w tem sklepieniu do stylu XVII wieku. Wspiera się zaś nie na ścianach, ale na obszernych arkadach do ścian przystawionych. Nad temi arkadami po obu stronach kościoła, są liczne a dosyć głębokie wnęki, w półokrąg zakończone, z tłem naprzemian rozmaicie wklęśłem, których przeznaczenie trudno odgadnąć. Tylna ściana części kapłańskiej zasklepiona jest kulisto a tylko na krużgankach znacznie od głównej nawy niższych, dochowały się pierwotne gotyckie sklepienia?.  
Ilością i jakością, w stosunku do prac stricte historycznych, nie ustępują powstające od lat trzydziestych opracowania dotyczące dziejów budowlanych świątyni i jej wyposażenia. Za ich pioniera bezsprzecznie należy uznać Jerzego Chyczewskiego (* 1970, = 1944), który podjął nie tylko pionierski trud badań nad kolegiatą jako dziełem sztuki, ale większości polskich historyków sztuki zwrócił uwagę na artystyczną specyfikę dzielnicy mazowieckiej i w kilkunastu mniejszych opracowaniach dostarczył informacji o istnieniu wielu obiektów godnych monograficznego zainteresowania. W czasie studiów historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim, Jerzy Chyczewski pracował równocześnie w Oddziale Sztuki Urzędu Wojewódzkiego Warszawskiego w charakterze sekretarza-asystenta konserwatora warszawskiego. Nic zatem dziwnego, że ta jedna z najpiękniejszych świątyń Mazowsza stała się tematem jego, napisanej pod kierunkiem proj. Zygmunta Batowskiego i obronionej w 1935 roku, pracy magisterskiej. W tej wyśmienitej monografii objawił się w całej pełni zmysł analityczny, erudycja, wiedza i rzetelność historyczna badacza. Chociaż nie miał on możliwości przeprowadzenia badań architektonicznych obiektu w pełnym tego słowa znaczeniu, nie rozwiał także wszystkich wątpliwości odnośnie chronologii faz jego powstania, wiemy także dzisiaj, że nie wszystkie wyciągnięte przez niego z autopsji obiektu wnioski były słuszne, to jednak w swojej pracy wykazał się wielką znajomością podejmowanego zagadnienia. Wkrótce po spektakularnym starcie naukowym, przyciągnęła uwagę badacza znakomita artystycznie i stosunkowo dobrze zachowana, świeżo odkryta polichromia ścienna w kaplicy grobowej biskupa ordynariusza płockiego Andrzeja Noskowkiego. W czasie okupacji niemieckiej za swoją powinność i obowiązek wobec społeczeństwa uważał pracę naukową. Jej też poświęcał wszystkie przerwy w zajęciach zarobkowych. Owocem było kilka opracowań m.in. napisana pod kierunkiem prof. Zygmunta Batowskiego synteza renesansowych kościołów tzw. grupy pułtuskiej, która została przyjęta jako dysertacja doktorska na tajnym Uniwersytecie Warszawskim. Niestety, jej tekst zaginął w spacyfikowanej przez Niemców stolicy.  
Po wojnie opracowania Jerzego Chyczewskiego stały się podstawą do uwzględniania architektury kolegiaty i renesansowej polichromii w wielu opracowaniach podręcznikowych i problemowych syntezach poszczególnych zagadnień artystycznych. Pogłębienie interpretacji obiektu o zagadnienia ikonografii architektury, ustalenie pierwotnego ścisłego powiązania architektury z wystrojem malarskim i bardziej precyzyjną datacją oraz pogłębienie wiedzy o budowniczym świątyń tzw. grupy pułtuskiej ? Janie Babtyście z Wenecji, zawdzięczamy już kolejnym badaczom.

***

Wybór przez biskupów płockich Pułtuska jako miasta rezydencjonalnego obligował ich do sprawowania liturgii w odpowiednim miejscu i z adekwatnym do rangi ceremoniałem. Nie mogły sprostać temu zadaniu istniejące już niewielkie świątynie: parafia p.w. św. Marii Magdaleny u stóp zamku, prepozyturalna p. w. N. P. Marii na Starym Mieście czy też pobliska p. w. Św. Piotra. Wkrótce przed 1423 rokiem biskup ordynariusz płocki Jakub z Korzkwi zamierzał przy tej ostatniej powołać kapitułę kolegiacką ( o czym może świadczyć  już wówczas stosowany tytuł ?kanonik pułtuski?), ale plany nie zostały w pełni zrealizowane z powodu śmierci ordynariusza w 1425 roku.
Do tego zamiaru powrócił biskup ordynariusz płocki Paweł Giżycki w latach czterdziestych XV wieku. Pierwszym krokiem było powołanie 7 lutego 1443 roku pułtuskiego archidiakontu; drugim ? pozyskanie 5 lutego 1445 roku przez ordynariusza 3 włók gruntu, jak się zdaje pod budowę budynku kolegiaty bądź zabudowań kapitulnych. Dokument erekcyjny z ok. 1445 roku nie jest w prawdzie znany, ale notowani są w źródłach pułtuscy kanonicy.
Utworzenie w diecezji nowej kapituły, w Pułtusku, będącej ponadto organem doradczym biskupa, musiało spowodować sprzeciw płockich kanoników katedralnych. Bulla papieża Mikołaja V z 30 kwietnia 1449 roku, transumująca oficjalny dokument erekcyjny biskupa Pawła Giżyckiego z 5 lutego  1449 roku, spory te definitywnie przerwała. I chociaż rok 1449 z pewnością nie jest faktyczną datą erekcji kolegiaty, to należy go przyjmować  za początek egzystencji kolegiaty w skodyfikowanych ramach.  
Przed 4 stulecia kapituła faktycznie realizowała cele, dla których zastała powołana ? szerzenie chwały Bożej zbiorowymi śpiewami w chórze oraz uroczystymi mszami i nabożeństwami, ale w 1843 roku zaprzestano officium chori i do tej pory kapituła istnieje jedynie nominalnie, aczkolwiek mają i kanoników gremialnych, i gracjalnych ( czyli honorowych).  
W ciągu wieków zmieniała się kilkakrotnie struktura wewnętrzna kolegiackiej kapituły. W latach 1449 ? 1519 i od ok. 1522 roku i do ok. 1812 roku było w niej 3 prałatów ( prepozyt, archidiakon, dziekan) i 10 kanoników, od 1519 roku do ok. 1522 roku ? 6 prałatów (dodatkowo: scholastyk, kustosz i kantor) i 10 kanoników, od ok.1812 roku do 1823 roku ? 3 prałatów i 7 ? 8 kanoników, w latach 1823 ? 1832 ? 3 prałatów (archidiakon, dziekan i kustosz) i 5 kanoników, w latach 1832 ? 1967 ? 3 prałatów i 4 kanoników, od 1967 roku ? 4 prałatów ( prepozyt ? infułat, archidiakon, dziekan i kustosz) i 8 kanoników.  

Gotyk

Nadmieniłem już, że pierwszy monografista kolegiaty, Jerzy Chyczewski, nie  miał możliwości przeprowadzenia bardziej szczegółowych badań architektonicznych obiektu, zatem nie wszystkie wyciągnięte przez niego wnioski były słuszne. Dzisiaj, u schyłku wieku, dostęp do ceglanego wątku ścian, sklepień, fundamentów i podziemi jest równie niemożliwy, jak przed ponad półwieczem. Niestety, nie wykorzystano możliwości przeprowadzenia profesjonalnych badań przy okazji poważniejszego remontu wszystkich  elewacji świątyni w latach sześćdziesiątych i wielkich prac remontowych po powodzi 1979 roku, gdy kolegiackim proboszczem był ks. Józef Mikołajewski.  
Od międzywojnia jedynie kaplica Najświętszego Sakramentu (czyli grobowa biskupa Andrzeja Noskowkiego ) była przedmiotem dyskusyjnej jakości badań architektonicznych w 1977 i 1982 roku, ten drugi raz przy okazji prowadzonych do połowy lat osiemdziesiątych prac konserwatorskich nad jej wyposażeniem i renesansową polichromią.  
Szczęśliwie dzisiaj nie cała świątynia pozostaje niedostępna dla badaczy. Są to przede wszystkim nie otynkowane obecnie partie: korona murów naw bocznych i głównej oraz wież (po stronie grzbietu sklepień), grzbiety, pachy i żebra sklepień naw bocznych, fragmenty murów obwodowych od strony naw bocznych wnętrz i elewacji zewnętrznych trójkątnych składzików pomiędzy wieżami a nawami bocznymi, fragmenty wewnętrznych elewacji kapitularza oraz szkarpy prezbiterium.  
Jeszcze przed erygowaniem w 1443 roku archidiakonatu trwałą, mniemam, że w miejscu obecnej kolegiaty, budowa nowej świątyni pułtuskiej. Być może wznosił ją pracujący równocześnie przy płockiej katedrze murator Szymon, a zapewne z jej ukończeniem (konsekracją?) wiązać należy uroczysty biskupi ingres do miasta we wrześniu tegoż roku. Obecna kolegiata, oficjalnie erygowana w 1449 roku, byłaby zatem przebudowaną, rozbudowaną bądź ukończoną nieco wcześniejszą świątyni archidiakonacką.  
Należy zatem zadać istotne pytanie: czy w bryle budowli można wychwycić tę najstarszą świątynię? Historycy architektury przypuszczają, że częściowo tak. Kolegiatę wzniesiono z cegły wiśniówki w wątku polskim, z charakterystycznym ząbkiem na spoinie i pozostawieniem niezamurowanych otworów maczulcowych. Z pewnością była ona orientowana, jednonawowa, salowa, wydłużona, o szerokości równej obecnej nawie głównej, z czteroprzęsłowym korpusem i nie wydzielonym, najpewniej dwuprzęsłowym prezbiterium o szerokości równej nawie, zamkniętym prosto. Od strony północnej przylegała jednoprzęsłowa zakrystia, z wejściem od strony prezbiterium i wyjściem na zewnątrz ? ulokowanym jak obecnie. W portalu pomiędzy prezbiterium i zakrystią zachowały się do dzisiaj stalowe gotyckie drzwi z 2. połowy XV wieku. Wejście zachodnie flankowane było graniastosłupowymi wieżami na rzucie nieregularnych sześcioboków, o koronie murów sięgającej w połowie XVII wieku kalenicy dachu nawy głównej ? jak widać na dość wiarygodnym rysunku Erica Jönsona Dahlberga z 1657 roku i sporządzonych wg niego u schyłku XVII wieku grafik.  
Nie wiadomo, czy wieże ze względów statycznych ? słabej spoistości podłoża z płytko położonymi wodami gruntowymi ? ukończono jako murowane. Najpóźniej podczas remontu prowadzonego do1775 roku, obniżono je do wysokości korony murów głównej nawy, a przy okazji kolejnego, w latach 1833 = 1835 (dokonanego przez Andrzeja Gołońskiwgo i Wacława Ritschla, według projektu Wincentego Zielińskiego ), do połowy wysokości obecnych okien oświetlających nawę. Relikty trzech par oświetlających ją pierwotnie dwudzielnych, nierozglifionych okien czytelne są na poddaszach naw bocznych (w trzech przęsłach od zachodu). Zapewne w przęśle przyprezbiterialnym znajdowała się kolejna para okien, lecz wątek jest tam poważnie zakłócony przemurowaniami, co utrudnia ustalenie stanu wyjściowego. Nie jest znany sposób przykrycia nawy (raczej jednak drewniany belkowy strop niż ceglane sklepienie), ilość i dyspozycja otworów okiennych w prezbiterium oraz ewentualne inne wejścia. Nie wiadomo także, jaką wysokość, miała pierwotnie zakrystia. Wysokość piętnastowiecznej nawy wyznacza natomiast na zewnątrz nadwieszony uskok powyżej poziomu kluczy okien nawy głównej oraz trzeciego przęsła prezbiterium od południa, na poziomie około 12,5 ? 13 m. Dawny gzyms podokapowy został skuty niewątpliwie w epoce baroku, podczas podnoszenia ku górze połaci dachowych i przysłonięcia nimi okien (ich układ zbliżony do oryginalnego przywrócono w latach 1833 ? 1835). Jedyny znany relikt gzymsu do niedawna znajdował się na poddaszu kaplicy biskupa Andrzeja Noskowskiego, pachwinie kopuły. Był to gzyms kostkowy w kształcie liter ?T?, utworzonych z cegieł ustawionych na przemian główkami na zewnątrz i położonych policzkami.  
Plan zrekonstruowanego powyżej obiektu byłby zbliżony do znanych z innych piętnastowiecznych mazowieckich kościołów, np. w Giżycach (przed 1439 rokiem), Kozłowie Szlacheckim (1470 rok?) czy  Drobinie (około 1477 roku). Gdy chodzi o artykulację fasady parą graniastosłupowych wież, to wręcz narzuca się skojarzenie z fasadami wczesnogotyckich kościołów cystersów w Oliwie i Pelplinie, a zatem z architekturą pomorską. To niespotykane na średniowiecznym Mazowszu rozwiązanie, formalnie zdaje się być także bliższe pruskiej architekturze obronnej niż budownictwu sakralnemu.  
W 2. połowie XV wieku nastąpiła pierwsza rozbudowa świątyni. Z analizy planu wynika, że początkowo w trzecim przęśle wzniesiono parę oszkarpowanych w narożnikach, sklepionych gwiaździście kaplic. Niewiele później dobudowano do nich od wschodu kolejną parę, dwuprzęsłowych, zdaje się, że tym razem nieoszkarpowanych, sklepionych również gwiaździście; ta północna zetknęła się z zachodnią ścianą zakrystii. Na poddaszach naw bocznych czytelne są zarysy zastosowanych nad kaplicami dwuprzęsłowych dachów ? siodłowych. Brak skośnych reliktów ponad kaplicami wcześniejszymi sugeruje użycie dachów pulpitowych. Oświetlające uprzednio nawę okna zastąpiły, także do dzisiaj czytelne, okulusy. Sporo można powiedzieć o chronologii bezwzględnej tych prac. Z przekazów archiwalnych wiadomo, że w 1465 roku dziekan pułtuski Wszebor i murator Piotr z Pułtuska zawarli kontrakt (nie wiadomo, czy zrealizowany) na budowę kaplicy przy kolegiacie. W literaturze funkcjonują daty ufundowania kolejnych kaplic: p.w. św. św. Jakuba i Małgorzaty przez burmistrza Pułtuska Jakuba Poddembskiego ( alias Poddębka) i jego żonę Małgorzatę (1453 rok), p.w. N. P. Marii i św. Mikołaja przez wojewodę mazowieckiego Mikołaja Węża z Dobrzankowa (około 1480 roku, przed 1500 rokiem) oraz św. św. Anny i Jana Chrzciciela przez biskupa ordynariusza płockiego Piotra z Chodkowa (rządy w latach 1480 ? 1497).  
W 1507 roku, z fundacji biskupa ordynariusza płockiego Erazma Ciołka, dziekana pułtuskiego Zachariasza i miejscowych mieszczan, murator Grzegorz prowadził niezbyt wielkie (wnioskując z kwoty kontraktu) prace przy wieżach.  
Tylko wnikliwsze badania architektoniczne pozwoliłyby ustalić, jak po połowie XV wieku, była oświetlana świątynia. Czy w zamian za dawne okna ? przysłonięte trzecim przęśle kaplicami ? powyżej nich wybito nowe? Jak oświetlane było prezbiterium?


Renesans

Z archiwaliów kościelnych, już przed wojną wnikliwie prześledzonych przez Jerzego Chyczewskiego, wiemy, że od połowy XVI wieku następowała renesansowy przebudowa kolegiaty. Miała zostać przebudowana w 1560 roku, ale data ta znana jest z dużo późniejszych źródeł. Obecnie przyjmuje się, że prace trwały około 1551 roku, skoro w tym czasie zamierzano już malować sklepienie nawy. Prowadził je murator Jan Baptysta z Wenecji (obywatel Płocka od 1538 roku), znany z wielu innych realizacji sakralnych na Mazowszu ? współudziału w budowie katedry w Płocku (lata 1532 ? 1535), prowadzeniu przebudowy kościołów: farnego p.w. św. Bartłomieja w Płocku (1540 rok), prepozyturalnego kanoników regularnych lateraneńskich p.w. św. Jerzego w Warszawie ( lata 1547 ? 1548) i katedralnego w Płocku (lata 1556 ? 1563) oraz budowy świątyń parafialnych: p.w. św. św. Rocha i Jana Chrzciciela w Brochowie (lata 1551 ? 1554), p.w. św. Anny w Broku (1560 rok), p.w. NPMarii i św. Wojciecha w Głogowcu (1560 rok).
Gdy chodzi o korpus nawowy, to zapewne pierwsze prace przy przebudowie polegały na ?uporządkowaniu? czwartego przęsła nawy ? ostatniego od strony zachodniej ? i wzniesieniu pomiędzy kaplicami i wieżami pary wielobocznych, obszernych kaplic, jak się zdaje przykrytych stropami, bowiem założone nad nimi sklepienia są ewidentnie wtórne; podobnie, jak kończące nawy, przegrody. Nie wykluczałbym zresztą, że prace te ? oraz przedłużenie o 2 przęsła prezbiterium i zamknięcie go trójbocznie, rozbudowanie zakrystii i wykonanie prezbiterialnej loży ? prowadził nieco wcześniej bądź nawet równocześnie inny ? lokalny mazowiecki warsztat.         Strzecha Wenecjanina z pewnością przykryła sklepieniem przestrzeń nawową oraz ujednoliciła tektonikę przestrzeni kaplic, przekształcając je regularne nawy boczne. Wszystkie poprzednie przegrody zniesiono ? jednak, że zachowując gwiaździste sklepienia kaplic trzeciego przęsła i rozrywając żebra pomiędzy pierwszym i drugim. W ich miejscu, na granicy przęseł, założono półokrągłe gurty, wsparte na pilastrach dostawionych do filarów międzykaplicznych i ścian zewnętrznych. Ujednoliceniu musiała ponadto ulec wysokość ścian zewnętrznych dawnych kaplic, aby można było nad tak ukształtowanymi nowymi nawami założyć jednolite dachy pulpitowe. Zbliżone do międzyprzęsłowych w nawach bocznych arkady wzmocniły także dawne przejścia do kaplic; ciężar znajdujących się powyżej ścian przeniesiono zatem na niekształtne obudowane relikty ścian obwodowych gotyckiej świątyni salowej. Jak dawne mury obwodowe niewątpliwie wyznaczyły szerokość nowej nawy głównej. Wątpię, by ją dodatkowo znacznie nadbudowywano (aczkolwiek niezbędne by tu były badania architektoniczne). Mniemam, że poprzestano na wymurowaniu obiegającego wnętrze ? wspartego na masywnych, przyściennych, półkoliście zamkniętych arkadach ? szerokiego gzymsu, nadmurowaniu pogłębieniu części ściany powyżej (by zmieściło się rytmiczne  arkadowanie pomiędzy kolebką a gzymsem) oraz założeniu jednolitego dla całego wnętrza sklepienia kolebkowego, pokrytego dekoracją pseudokasetonową z główek cegieł wysuniętych poza powierzchnię wysklepek. Na jej rysunek złożyły się niewielkie koliste i soczewkowate oka, połączone krótkimi odcinkami, a pomiędzy nimi ? większe kasetony o nieregularnych kształtach. Sklepienie prezbiterium zamknięto natomiast parasolowatą konchą z zaklęśniętych wysklepek.
Takie przesklepienie przestrzeni nawowo ? prezbiterialnej należy uznać za konstrukcyjny majstersztyk. Początkowo murator, ryzykownie tworząc z rzędu kaplic nawy boczne, wzmocnił ich sklepienia i wiodące do nich przejścia gurtami. Pozostały jednakże słabe relikty międzykapliczne, które miały wytrzymać cały ciężar znacznie wyniesionej ku górze ? i dodatkowo przesklepionej ? nawy głównej. Przeniesieniu nacisku w inne miejsce posłużyły właśnie przyścienne arkady. One też, rozpierane przez kolebkę, usztywniły mury dawnej gotyckiej sali.
Podczas przebudowy kolegiaty zastosowano większość elementów, które pozwalają rozpoznawać warsztat Wenecjanina: wendyjski wątek muru, przenoszące ciężar przyścienne arkady, rodzaj przesklepienia nawy i prezbiterium, pas arkadowania oparty na obiegającym wnętrze masywnym gzymsie i w końcu ? specyficzny ażurowy rysunek na sklepieniu pokryty malaturą. Nie są czytelne na zewnątrz świątyni żadne z charakterystycznych dla tej strzechy motywów zdobniczych. Być może wydobędą je spod tynków przyszłe badania architektoniczne. Na razie słuszne jednak są, przytaczane już, słowa Franciszka Maksymiliana Sobieszczańskiego, że "Pod względem zewnętrznej budowy swojej, gmach ten na małą zasługuje uwagę?.
Od lat już wiadomo, że w świątyniach wznoszonych lub przebudowywanych przez Jana Baptystę z Wenecji, niepoślednią rolę spełniały polichromie ? uzupełniające niedostatki ?murarskiego? renesansu. Aktualnie relikty takich dekoracji znane są z kościołów parafialnych w Brochowie i Broku oraz katedry w Płocku. Kolegiata pułtuska ? mimo licznych powodzi, które nawiedzały w przeszłości i to leżące nad Narwią miasto ? jest jednakże najznamienitszym ich przykładem. Większość malowideł jest dość dobrze zachowana, bowiem przez kilka stuleci pozostawały pokryte grubymi pobiałami.
W sierpniu 1984 roku ? przy okazji prowadzenia prac konserwatorskich przy zdobiących wnętrze nawy głównej monumentalnych barokowych epitafiach- pod epitafium prymasa Andrzeja Olszowskiego zespół Jerzego Nowosielskiego z Wydziału Konserwacji Dzieł Sztuki ASP w Warszawie dokonał odkrycia nie rozpoznanej ikonograficznie polichromii. Kolejne znalezisko malowideł miało miejsce pod epitafiami na 3 filarach międzynawowych ( od strony północnej ? drugi od wschodu, od południowej ? drugi od wschodu i pierwszy od zachodu), gdzie podczas konserwacji przeprowadzonej w latach 1987 ? 1988 przez Krzysztofa Kudelskiego ze Spółdzielni Pracy Twórczej Polskich Artystów Plastyków ?Plastyka? w Warszawie ukazały się m.in. całopostaciowe sylwetki apostołów: św. Pawła i św. Mateusza(?).
Obecność malowideł figuralnych na filarach jest najprawdopodobniej potwierdzeniem realizacji znanego już wcześniej z literatury kontaktu, zawartego w 1551 roku pomiędzy malarzem Wojciechem z Warszawy a starostą pułtuskim Pawłem Rakowskim ( pełnomocnikiem biskupa Andrzeja Noskowskiego), na wykonanie polichromii we wnętrzu tej świątyni. Zgodnie z jego treścią, na filarach miały się znaleźć m.in. złote krzyże i wielobarwni apostołowie, a na przykrywającym nawę sklepieniu- barwne kwiaty. Z dokumentu tego nie wynika jednak, czy malarz pracować miał samodzielnie, czy też był przedstawicielem większej malarskiej ?strzechy?. W każdym razie, wszelkie szczegóły miał omawiać z budowniczym kolegiaty- Janem Baptystą z Wenecji, którego możny zleceniodawca uczynił odpowiedzialnym za realizację obmyślonego przez siebie programu ikonograficznego.
Również przekazy źródłowe potwierdzają, że jakąś polichromię wówczas zrealizowano, bowiem zdaniem Jędrzeja Więcickiego, jego wuj biskup Andrzej Noskowski, ?podniósł bardzo urok kościoła NP. Marii dodaniem [...] sklepień ozdobnych wspaniałymi malowidłami?. Nie wiadomo jedynie, kto je wykonał. Wydobyte spod tynków fragmenty odpowiadają wprawdzie ikonografią treści kontaktu z Wojciechem z Warszawy, brak jednak na jego autorstwo bezspornych dowodów, jakimi byłyby wyłącznie rachunki bądź dowody wypłacenia pieniędzy. Skądinąd wiadomo, że wkrótce po 1556 roku pewne należności za prace przy sklepieniu odebrali malarze Stanisław z Łomży i Stanisław z Liwu. Takie datowanie polichromii na stropie uwiarygodnia data ukończenia prac budowlanych przy świątyni- być może właśnie rok 1560.
Warto w tym miejscu dodać, że w 1994 i 1995 roku ujrzały również na krótko światło dzienne późnośredniowieczne lub wczesnorenesansowe malowidła z XVI wieku (o motywach floralnych i heraldycznych oraz z ludzkimi postaciami pod arkadowaniem) na ścianach zastawionych kanonickimi stallami. Jak się zdaje, łączyć je należy z prezbiterialną polichromią w pułtuskim kościele Św. Krzyża. Są one jednak w stanie szczątkowym- w przeciwieństwie do renesansowej malatury na drewnianym stopie podtrzymującym dawny chór muzyczny ponad stallami północnymi, która zachowała się w stanie wręcz idealnym.
O przetrwaniu malowideł na sklepieniu pułtuskiej kolegiaty, pod pobiałami, był przeświadczony Jerzy Chyczewski, pisząc, że ?polichromia ta, wykonana około 1560 r. [...] czeka na odsłonięcie?. Nie wydawał mu się zatem wiarygodny ? przekazy przez Wincentego Hipolita Gawareckiego, za aktami konsystorza pułtuskiego- opis zniszczeń w kolegiacie podczas wielkiej powadzi prawie całego miasta w 1613 roku. Po ponad półwieczu okazało się, że Jerzy Chyczewski miał rację. W 1994 roku aktualny proboszcz kolegiaty, ks. Kanonik Wiesław Kosek, podjął starania, by świątynię po raz pierwszy po wielu latach odmalować. W dniach 8-16 sierpnia firma z Warszawy, zatrudniająca do tej pracy Górali, wzniosła w kolegiacie sięgające V-VI piętra (około 18 m) drewniane rusztowanie, z których zamierzano prowadzić prace malarskie. Wówczas Wojewódzki Konserwator Zabytków w Ciechanowie, Krzysztof Kaliściak, zadecydował o przeprowadzeniu na sklepieniu rutynowych badań na ewentualną obecność polichromii. Zadanie to zlecono konserwatorowi zabytków Józefowi Andrzejowi Wróblowi, który po kilku godzinach pracy spostrzegł wyłaniające się kolory, po kilkunastu- ornamenty roślinne.
Dotychczas odkryte wieloboczne pola wypełniają dekoracje roślinne o kompozycjach osiowych: kampanule w wazonach, bukiety kwiatowe i wici roślinne, natomiast koliste- medalionowe fizjognomie. Kompozycje mają aktualne monochromatyczną kolorystykę z przewagą odcieni ugru, cynobru, szarości i malachitowej zieleni. Wypukłe partie obramień utrzymane są w kolorystyce ciemnoceglastej, z nałożoną ornamentowaną listwą. Parasolowate zamknięcie prezbiterium pokryto natomiast ciemną (granatową?) polichromią, na którą nałożono kontrastujące złote gwiazdy; efekt ten wyraźnie miał naśladować niebieski firmament.
Sądząc po skali przedsięwzięcia, można mieć pewność, że malowidła nie zostały wykonane przez jednego tylko artystę. Niewątpliwie jednak nie wyszły spod ręki tego malarza, który polichromował filary międzynawowe; inną też zastosowano technikę: na sklepieniu al. secco na starannie wygładzonym tynku, przy użyciu jakiegoś spoiwa organicznego (kurzego białka), a na filarach al. fresco. Jeszcze innym sposobem- al. secco na podłożu stiukopodobnym- a także najprawdopodobniej innymi rękami, wykonana została polichromia w kaplicy biskupa Andrzeja Noskowskiego.  
W oparciu stratygrafię malowideł na sklepieniu można powiedzieć, że nie były zgodne z prawdą pierwsze enuncjacje prasowe oraz niektóre późniejsze publikacje, w których sugerowano przetrwanie ich jedynie dzięki zamalowaniu ? ze względu na rzekomą sprzeczność z treściami uchwał Soboru Trydenckiego (a zatem uniknąć miały pożogi 1613 roku). Kiedy zdecydowano o pokryciu polichromii pobiałą trudno ustalić bez gruntowych badań źródeł w przebogatym Archiwum Diecezjalnym w Płocku (zwłaszcza zespołów: Acta Visitationes, Acta Capituli Pultoviensis, Acta Officialia Pultuviensia i Acta Episcapalia). Do wspomnianego pożaru polichromia cieszyła oczy wiernych, bowiem wyraźnie czytelne jest jej okopcenie. Po kataklizmie starano się ją konserwować: jakiś raczej podrzędny malarzyna ?odtłuścił? najbardziej przyciemnione partie, brutalnie skuwając je, by następnie nałożyć szpachle i przemalówki.
Drugim krokiem w renesansowej przebudowie kolegiaty było wzniesienie dla biskupa Andrzeja Noskowskiego kaplicy grobowej. Budowano ją w latach 1553 ? 1554, a za autora przyjmuje się ? w oparciu o specyficzne cechy warsztatu ? także Jana Baptystę z Wenecji. Kaplicę ulokowano na zamknięciu od wschodu nawy południowej, na wysokości zakrystii, przy drugim przęśle prezbiterium. Wzniesiona została z cegły wiśniówki w wątku mieszanym ( z przewagą polskiego i wendyjskiego), na rzucie kwadratu z zaokrąglonymi narożnikami i otwarta ku prezbiterium szeroką, półokrągłą arkadą, przegrodzoną stalową kratą. Z przekazów archiwalnych wiadomo, że prześwit do nawy bocznej przebito dopiero w 1833 roku, w miejscu niewielkiej zakrystii wikariackiej, która wcześniej miała dodatkowe wejście z zewnątrz lub zamknięte półkoliście okno od południa. Obecna. Monumentalna i nieforemna bryła kaplicy jest skutkiem późniejszych, raczej niefortunnych przebudów, dokonanych w XVIII i XIX wieku.
Kilkakrotnie już próbowano dokonać rekonstrukcji kaplicy renesansowej. Jerzy Chyczewski i Jerzy Z. Łoziński nie mieli wątpliwości, że w dolnej partii, do wysokości pierwszego uskoku, była w rzucie kwadratowa, powyżej ? oktogonalna i przykryta kopułą. Wnętrze oświetlały umieszczone w tamburze 3 półokrągłe okna, ulokowane na przemian z konchoidalnymi wnękami oraz znajdujące się w ścianie południowej duże i smukłe, zamknięte, półkoliste okno. Do czasu wystawienia nagrobka, jeszcze za życia biskupa, podstawą sięgało ono wysokości około 3 m od obecnego poziomu użytkowego, potem zostało w dolnej partii zamurowane na poziomie gzymu kordonowego z powodu przysłonięcia przez przyścienny nagrobek, niezgodny z tektoniką pierwotnego wnętrza.         W oparciu o dokumentację wyrywkowych badań architektonicznych, przeprowadzonych przez Henryka Siudera w 1977 roku przy elewacjach zewnętrznych kaplicy, można pokusić się nieco pełniejszą rekonstrukcję. Nie ma już wątpliwości, że dyspozycja wnętrza miała bezpośrednie odzwierciedlenie w elewacjach zewnętrznych obiektu, a zatem zrealizowano w XVI wieku oktogonalny tambur. Zaczynał się on na wysokości około 7,8 m, na poziomie klucza niższego okna w elewacji południowej. Powyżej czytelne były dwie przebudowy. Podczas pierwszej wypełniono cegłami oktogon do narysu kwadratu oraz jednolicie przemurowano koronę murów, poczynając od wysokości około 11 m aż do wysokości około 12,3 m. Miała ona miejsce niewątpliwie w XVIII wieku, przy czym w literaturze przedmiotu całkiem odmienne postrzega się okres jej przeprowadzenia: w latach 1737 ? 1740 bądź około 1742 ? 1775 roku. Właściwszym wydaje się ten drugi okres, bowiem źródła sprzed 1742 roku wyraźnie mówią o wieńczącej kopule i powiększeniu w 1738 roku jakichś okien, a dopiero z 1775 roku ? o czterospadowym stromym dachu pokrytym dachówką. Stan taki znakomicie ilustruje miedzioryt Wilhelma Ruchacza  zamieszczony w monografii historycznej Pułtuska pióra Wincentego Hipolita Gawareckiego z 1826 roku oraz przywoływane już rysunki architektoniczne za zbiorów Archiwum Diecezjalnego w Płocku i Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie.
Druga poważniejsza przebudowa, dotykająca substancji zabytkowej, miała  miejsce podczas remontu kolegiaty trwającego w latach 1833 ? 1835.
Wnętrze kaplicy opracowane zostało przez Jana Baptystę z Wenecji niezwykle konsekwentnie. Trzystrefowy podział przedstawia się następująco: na kwadratowej w narysie części dolnej oparty został na pendentywach oktogonalny tambur przepruty oknami naprzemiennymi z wnękami; całość przykryto kopułą. Ściany wschodnia (ołtarzowa) i południowa (nagrobkowa) dolnej części artykułowano bliźniaczo: duża, osiowa, półkoliście zamknięta wnęka ujęta została rozmieszczonymi  symetrycznie 4 konchowymi niszami, umieszczonymi w dwóch kondygnacjach. Ściany zachodnia i południowa do tego układu wprawdzie nawiązują, ale przeprucie w nich przejść do prezbiterium i zakrystii uniemożliwiło zachowanie całkowitej symetrii. Wnęki centralne zastąpiono tutaj odmiennymi w kształcie arkadami przejściowymi, konchowe nisze zrealizowano tylko w jednym, dostępnym narożniku. Tambur przykryła kopuła dzielona na 32 zaklęśnięte wysklepki, tworzące tutaj rodzaj lekkiego parasola.         Kaplica pułtuska należy do grupy renesansowych obiektów sepulkralnych zrealizowanych z architektonicznej i ideowej inspiracji grobową kaplicą króla Zygmunta I Starego na Wawelu. Pochodząca z lat 1519 ? 1533 kaplica krakowska kontynuowała tradycję wznoszonych przy katedrach, kolegiatach i świątyniach parafialnych późnogotyckich prywatnych kaplic grobowych, fundowanych przez szlachtę, duchowieństwo i najbogatsze mieszczaństwo. Zazwyczaj były one skromne, a jeżeli posiadały specyficzny wystrój, to jego program ideowy był zawsze eschatologiczny. Ikonografia kopułowych kaplic nowożytnych była już bogatsza ? nie tylko eschatologiczna, lecz także memoratywna i czasami nawet teologiczna.
Subtelnie sygnalizowane przez architekturę treści, np. parasolowata kopuła jako odpowiednik umbraculum, uzupełnił bogaty program malarski. Znany jest on ledwie od okresu międzywojennego. Malaturę odkryto podczas prac remontowych prowadzonych w połowie lat trzydziestych, za ks. Józefa Michnikowskiego, proboszcza w latach 1925 ? 1939. Wówczas ?etatowy? malarz diecezji płockiej, Władysław Drapiewski ? znany w Pułtusku z malowideł we wnętrzu poreformackiego kościoła p. w. św. Józefa (1906 rok) ? otrzymał zlecenie na wykonanie nowej polichromii w kaplicy  Najświętszego Sakramentu (czyli grobowej biskupa Andrzeja Noskowskiego). Podczas wyprawiania ścian w czerwcu 1935 roku, odkrył pod malowidłem z końca XIX wieku i farbami klejowymi kilka kolejnych, starszych polichromii: zrealizowaną po 1834 roku, barokową oraz renesansową al. secco  na podłożu stiukopodobnym. On także przeprowadził niezbyt fortunną konserwację górnej części tej ostatniej. Po prawie półwieczu do kolejnych prac konserwatorskich przystąpił wieloosobowy zespół z Pracowni Konserwacji Malarstwa Pracowni Konserwacji Zabytków z Warszawy (w 1978 roku i w latach 1980 ? 1981) pod kierunkiem Marii Rymaczewskiej, Jadwigi Wardzyńskiej, Izabelli Malczewskiej, Elżbiety Niemyskiej i Haliny Rudniewskiej. Dopiero jednak popowodziowe roboty budowlane pozwoliły na przywrócenie w 1982 roku we wnętrzu kaplicy oryginalnych wnęk w partii dolnej oraz na usunięcie wyjątkowo szpetnych lamperii. Restaurację tej części polichromii i scalenie z górną przeprowadził w 1983 roku zespół z Pracowni Konserwacji Zabytków w Warszawie pod kierunkiem Krzysztofa Kudelskiego.
Zrealizowana we wętrzu kaplicy polichromia zatuszowała niedostatki warsztatu murarskiego, także jak niewykonane obramienia okien, otworów drzwiowych i nisz, czy brak oświetlającej wnętrze latarni. W dolnych partiach kaplicy polichromia pełni przede wszystkim funkcję dekoracyjną oraz zastępuje podziały architektoniczno-rzeźbiarskie ścian, ale już w pendentywach umieszczono malowane tarcze z herbami biskupa (?Łada?, ?Prawdzic?, ?Wieniawa? i ?Gozdawa?) oraz z ?Orłem? Zygmuntowskim i ? Pogonią? Litewską, z bogatą wicią roślinną oraz postaciami puttów w tle. Na ścianie nad arkadą wejściową namalowana jest fantastyczna architektura. Najważniejszymi elementami dekoracji są dwie duże kompozycje na ścianach tarczowych: wschodniej i zachodniej. Pierwsza przedstawia scenę  Sądu Ostatecznego w średniowiecznej jeszcze konwencji ikonograficznej. W górze, na osi kompozycji, umieszczona jest postać Chrystusa ? Sędziego, po Jego obu bokach dmący w trąby archaniołowie, niżej ? apostołowie i w dolnej partii, po prawej stronie symbol piekła ? paszcza Lewiatana oraz diabły porywające potępione dusze. Lewą stronę zasłania zwieńczenie późniejszego, barokowego ołtarza. Zastąpił on ołtarz pierwotny, z którego zachował się jedynie obraz Opłakiwanie Chrystusa, proweniencji włoskiej (1559 rok), w typie Piety Michała Anioła. Malowidło na ścianie zachodniej zachowało się fragmentarycznie; jego temat odczytywany jest zwykle jako przemiana św. Pawła pod murami Damaszku. Tematyka scen wiąże się zatem ściśle z programem kaplicy. Przedstawienie Sądu Ostatecznego ma wyraźną eschatologiczną wymowę, a Nawrócenie św. Pawła ? podwójny wydźwięk: z jednej strony święty jest pośrednikiem dusz zmarłych, z drugiej ? scena nawrócenia poganina może podkreślać i upamiętniać kontrreformacyjną działalność biskupa oraz służyć pouczeniu i upomnieniu wiernych. Na ścianie południowej, na wprost arkady wejściowej, ustawiony został jeszcze za życia biskupa, w 1561 roku, zaprojektowany przez Jana Marię Padovano nagrobek. Wykonano go poza Pułtuskim, a jego wymiary nie zostały dostosowane do architektonicznego tła.
Program ideowy kaplicy pułtuskiej ? wybudowanej 2 dekady po ukończeniu przez Bortolomeo Berrecciego formalnie z nią spokrewnionej kaplicy Zygmuntowskiej prze katedrze wawelskiej ( lata 1519 ? 1533) ? niewątpliwie przygotował sam najbardziej zainteresowany, czyli biskup płocki. Pojawienie się takiej budowli na odległym Mazowszu wyjaśniają kontakty biskupa zarówno z królem Zygmuntem Augustem, do którego małżeństwa z Barbarą Radziwiłłówną odnosił się przychylnie.
Inspirację stylistyczną i sposób kształtowania przestrzeni, autor przebudowy kolegiaty i budowniczy kaplicy, Jan Baptysta z Wenecji, niewątpliwie czerpał ze sztuki kraju swego pochodzenia. Wykształcony na określonych wzorcach estetycznych, nawet mając za współpracowników lokalnych mazowieckich murarzy, starał się dostępnymi środkami odtwarzać własny ideał. Nie udało się dotychczas odnaleźć budowli, które mogły go bezpośrednio zainspirować, ale wskazuje się na zbliżone podejście w rozwiązaniach konstrukcyjnych i rozczłonkowaniu kolebki kasetonami, do znanych w Italii od czasów antycznych, tak w realizacjach faktycznych, jak ikonografii. Z tych pierwszych najbliższe zdają się być formy i detale znane z renesansowej architektury północnych Włoch, zwłaszcza Lombardii i Veneto. Dla rzędu arkadowania ? z naprzemiennymi konchami i motywem uchylonych od drzwi ? przywołuje się  przede wszystkim włoskie meblarstwo - wbrew pozorom dziedzinę wcale nieodległą od architektury, aczkolwiek może być to także przejawem swoistego nowożytnego neoromanizmu, czego zresztą w Pułtusku są inne przykłady.

 

Od baroku do współczesności


W pożarze miasta w 1613 roku spłonęła część nawy, prezbiterium i dach kolegiaty. Trwającą w latach 1615 ? 1617 odbudową kierował ?architektor? Jakub Sidak. Prace objęły swoim zasięgiem całe wnętrze i elewacje zewnętrzne, m.in. zastąpiono renesansowy szczyt barokowym i położono nowy dach z dachówki (fundowany przez bpa Mariana Szyszkowskiego) oraz, jak się zdaje, zamurowano okna nawy głównej ? przekształcając na ponad 2 stulecia bazylikę w pseudobazylikę. Ponadto ? jak już powyżej wspominałem ? przeprowadzono również restaurację okopconej polichromii na sklepieniu prezbiterium i nawy głównej.  
W czasie ?potopu? szwedzkiego świątynia została niewątpliwie zdewastowana, skoro całe miasto bardzo ucierpiało, ale wątpliwe, czy zniszczenia dotknęły substancji architektonicznej, gdyż nie ma o tym wzmianek w stosunkowo dobrze zachowanych źródłach kościelnych.        
Po 1710 roku rozpoczęto gruntowe wyposażenie wnętrza z fundacji biskupa ordynariusza płockiego Ludwika Bartłomieja Załuskiego. Niewątpliwie miał wówczas miejsce również pewne prace budowlane. Ich zakres ? poza wymurowaniem pod monumentalne rodowe epitafia, około 1714 ? 1721 roku, murów parawanowych, dobudowanych do renesansowych arkad nawy i prezbiterium ? pozostaje jednakże nieznany.  
Po półwieczu biskup ordynariusz płocki Hieronim Antoni Szeptycki rozpoczął kolejny remont, prowadzony do 1775 roku. Pewnie właśnie wówczas obniżono po raz pierwszy wieże fasady zachodniej- do poziomu korony murów nawy głównej.  
W 1786 roku dotknęła miasto klęska powodzi. Także znajdujące się w kolegiacie dawne grobowce zostały zalane, a posadzka świątyni rozpadła się. Sprawujący wówczas rządy w diecezji płockiej biskup ordynariusz Krzysztof Hilary Szembek polecił w 1788 roku uporządkowanie krypt, podniesienie poziomu posadzki o 15 cali i wyłożenie jej marmurem (szczęśliwie zachowana jest do dzisiaj!), powiększenie okien naw bocznych, wybiałkowanie wnętrza oraz ? by może ? przeniesienie znajdujących się dotychczas w kaplicy zamkowej i przylegającej do niej niewielkiej zakrystii płytak fajansowych na ściany południowej kaplicy podwieżowej.     


Ściany kaplicy p.w. św. Franciszka z Asyżu pokrywa dekoracja z około 2.580 całych, popękanych oraz zachowanych w dużych fragmentach (i około 120 ułamków) flizów niderlandzkich. Można tylko snuć domysły, dlaczego zdecydowano się przenieść tę dekorację z zamku do kaplicy noszącej wówczas wezwanie św. Jana Nepomucena, którego kult związany jest nieodłącznie z wodą. Czy tak nastrajała ówczesnych niedawna klęską?      
Zdobione dekoracją kobaltową flizy, mają w narożnikach charakterystyczne motywy tzw. pajęczych główek (Spinnekopje, Spinnenkopfchen), pozwalające je datować ? przy  uwzględnianiu zagadnień historycznych ? na 1. Tercję XVIII wieku. Ze względów technologicznych można płytki podzielić na 2 grupy, będące produktami bliżej dotąd nie rozpoznanych warsztatów holenderskich lub fryzyjskich, natomiast ich ikonografia umożliwia wydzielenie kilku zespołów: pejzaże z motywami figuralnymi (wędrowcy, wędkarze, strzelcy, kobiety z nosidłami z wody, zaprzęgi konne), architekturą i motywami krajobrazowymi (mostki, wiatraki, domy, ule, studnie z żurawiami), a także sylwetkami zwierząt ( konie, pawie, krowy, byki, kaczki). Przy nieudolnym montażu zespół płytek zamkowych uzupełniono flizami z XVIII/XIX wieku, a 10 ? scenami biblijnymi. Te ostatnie, z charakterystycznym narożnikowym ornamentem tzw. wolej głowy (Ochsenkopf), malowane bardzo graficznie, wiązać należy z warsztatem ?Tichelaar? we fryzyjskim Makkum.           
Szacowna kolegiata wymagała remontu już przed wybuchem powstania listopadowego, ale dopiero od 1833 roku możliwa była realizacja planowanych zamierzeń. Wcześniej rozważono wykorzystanie jako materiału budowlanego cegieł z nie użytkowanego od lat kościoła NPMarii, jednak ? jak obliczył w 1829 roku budowniczy obwodu pułtuskiego Wincenty Zieliński, opracowujący projekt restauracji ? koszt rozbiórki przewyższyły wartość pozyskanego materiału.           
W 1829 roku opracowana została inwentaryzacja świątyni kolegiackiej, wykonano rysunkowy projekt restauracji i sporządzono kosztorysy. Do realizacji przyjęto ostatecznie projekt budowniczego Wincentego Zielińskiego. Przewidywał on m.in. przywrócenie zmienionej w przeszłości dyspozycji okien oświetlających nawę główną, zmonumentalizowanie dwu wieżowej fasady zachodniej oraz wybudowanie wieńczącej ją sygnaturki, podwyższenie ścian zewnętrznych kaplicy biskupa Andrzeja Noskowskiego do korony murów nawy głównej (a zatem około 15 m), położenie niej blaszanego dachu namiotowego z kalenicą prostopadłą do osi nawy świątyni oraz ? wewnątrz ? otwarcie jej arkadą do nawy bocznej (z równoczesnym zlikwidowaniem niewielkiej zakrystii wikarickiej).                
Z powodu śmierci Wincentego Zielińskiego (=1833), prace restauracyjne w kolegiacie prowadził budowniczy Wydziału Przemysłu i Handlu w Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych w Warszawie Andrzej Gołoński, przy dość niejasnym udziale budowniczego Wacława Ritschla. Wykonawcami byli majstrowie pułtuscy: cieśla Antoni Wunderlich i murarz Stanisław Jabłoński. Restaurację przeprowadzono w zasadzie zgodnie z planowanym zakresem, jedyne odstępstwo to niezmonumentalizowanie fasady, a co więcej ? obniżoną ją nawet do połowy wysokości obecnych okien oświetlających nawę. Co było tego przyczyną? Nie śledziłem wprawdzie pod tym kątem archiwaliów, ale można przypuszczać, iż względy statyczne. Przypomnę w tym miejscu, że pierwsze obniżenie wież kolegiaty miało miejsce najpóźniej podczas remontu prowadzonego do 1775 roku.         
Kolejnymi pracami w XIX wieku było odnowienie w 1843 roku kolegiackiego kapitularza oraz całej świątyni w 1878 roku (po pożarze, który w 1875 roku uszkodził dachy). Kolejna powódź dokonała znów dzieła zniszczenia w 1887 roku.         
Gruntowa restauracja rozpoczęta została około 1908 roku, a zakończona w 1910 roku. Nadzór nad pracami sprawowało Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości w Warszawie. Delegatami tego szacownego gremium do Pułtuska byli: architekt Stefan Szyller i rzeźbiarz Zygmunt Otto. Podczas remontu zaadaptowano np. dawny kolegiacki kapitularz na skarbiec; wcześniej argenteria i tkaniny przechowywano w meblach zakrystyjnych.             Gdy chodzi o dzieje kolegiaty w okresie międzywojennym, to cechuje go prawie całkowity brak materiałów źródłowych. Większość dokumentów przechowywanych w miejscowej kancelarii parafialnych została zniszczona. Zagłada spotkała także te znajdujące się w Kurii Diecezjalnej w Płocku. Wiadomo jedynie, z drobnych drukowanych wzmianek, że w tym czasie ówczesny proboszcz ks. Józef Michnikowski prowadził remont całego wnętrza m.in. kaplicy grobowej biskupa Andrzeja Noskowskiego (pisałem o tym zresztą już powyżej). Nic nie wiadomo o pracach stricte budowanych, aczkolwiek chyba wówczas to usunięto wewnętrzne olejne lamperie z XIX wieku i poczyniono pewne zmiany w dyspozycji ołtarzy bocznych i kaplic podwieżowych.  
W czasie II wojny światowej świątynię zamieniono początkowo w więzienie, a następnie magazyn tzw. mienia pożydowskiego. W 1944 roku i podczas sowieckiej ofensywy styczniowej 1945 roku także ucierpiała niewiele. Spadły na nią tylko 2 pociski artyleryjskie lecz żaden nie eksplodował chociaż zatrzymały się na sklepieniu ? nad chórem muzycznym, drugi koło kaplicy biskupa Andrzeja Noskowskiego.  
Znacznie bardziej dotknęły ją wielkie powojenne powodzie ? w 1958 i 1979 roku. Skutki obu z nich dotyczyły tylko w znikomym stopniu architektury, żywioł uszkodził w przypadku kolegiaty przede wszystkim jej zabytkowe wyposażenie ? ołtarze  i epitafia.  
Niestety nie udało mi się zdobyć wiarygodnych i szczegółowych informacji na temat strat świątyni podczas powodzi 1958 roku. Inaczej rzecz się przedstawia w przypadku następnej. Niewątpliwie szybkie zniwelowanie jej skutków dla tzw. zabytków ruchomych było możliwe tylko dzięki ogromnej pomocy Państwa, zwłaszcza słynnej uchwale Rady Ministrów nr 63/79 z 20 kwietnia 1979 roku.  
Pracami remontowymi prowadzonymi w kolegiacie w latach nam najbliższych, w tym tekście się  nie zajmuje. Nie mogę jednak nie przypomnieć na zakończenie o wyjątkowym przedsięwzięciu, jakim jest trwające od kilku lat odsłanianie polichromii na sklepieniu prezbiterium i nawy głównej oraz o pracach nie ustępujących mu wagą, choć z pewnością nie tak efektownych ? jakimi były usztywnienie konstrukcji więźby dachowej i wzmocnienie sklepień. Pozwolą one wiekowej świątyni i jej unikatowym malowidłom przetrwać kolejne lata.

 

 

Nabożeństwa